Kto się boi posła Dobrosza?
W Teatrze Muzycznym gloryfikuje się narkotyki, erotyzm, dewiację nazywaną eksperymentem, stek wulgaryzmów i dziwactw. Wszystko to Capitol serwuje swoim widzom zamiast klasycznego repertuaru - takie zarzuty stawia dolnośląski poseł LPR Janusz Dobrosz.
Zaniepokojony "zawirowaniami na stanowisku dyrektora teatru, łamaniem praw pracowniczych i upadkiem jakości repertuaru", interweniował u ministra kultury. Wczoraj rano przesłał zaadresowaną do niego interpelację do mediów. Ale do popołudnia nie dotarła ona do ministerstwa!
Mylimy się my, nie poseł
Obywatelskie niepokoje poseł Dobrosz zawarł w dramatycznych pytaniach. O instytucję utrzymywaną z podatków wrocławian - "przedmiot wiecznych eksperymentów personalnych i kulturowych". O to, czy "pseudoartystyczny stek wulgaryzmów" powinien być prezentowany w publicznych instytucjach kultury. O wizję teatru przedstawianą przez Konrada Imielę (którego na stanowisku dyrektora chce prezydent Dutkiewicz), "godzącą w dobre miano instytucji będącej na utrzymaniu podatników, którzy chcą kultury polskiej, osadzonej w wartościach naszej cywilizacji".
Czy LPR ma własnego kandydata na stanowisko dyrektora? - Nie chcemy się do tego mieszać - mówi Rafał Orszak, dyrektor biura Janusza Dobrosza. - Dyrektor powinien zostać wyłoniony w drodze konkursu i konsultacji z załogą. A tej nie było.
- Artystyczny eksperyment to podstawa rozwoju teatru - próbowałam polemizować z zarzutami posła. - Myli się pani - twierdzi kategorycznie Rafał Orszak. - Widzowie tęsknią za klasycznym repertuarem.
Orszak przypomniał sprawę Bogusławy Orzechowskiej, dyrygentki zwolnionej z pracy, a po przywróceniu na stanowisko posadzonej w piwnicy. - Została potraktowana skandalicznie. Takie praktyki są niedopuszczalne w państwie europejskim - powiedział.
Co na to Wojciech Kościelniak, który niedawno zrezygnował z prowadzenia teatru? - W żadnym ze spektakli nie gloryfikujemy narkotyków, erotyzmu, dewiacji - twierdzi stanowczo. - Panią Orzechowską przeprosiłem, poczuwając się do winy - dodaje. Dyrektor Kościelniak jest na urlopie, a od maja przestaje kierować Capitolem. Poselskie interpelacje nie są mu straszne. Nie ma się czego bać także i Konrad Imiela.
Ministerstwo bez lęku
- Przecież nie przedstawiłem jeszcze publicznie żadnej wizji! - twierdzi Imiela, kandydat na szefa sceny. - Przedstawię ją na konferencji prasowej, jeśli zostanę dyrektorem. A pana Dobrosza zapraszam do teatru Capitol, żeby zobaczył któreś z naszych przedstawień. W tym sezonie gramy jeszcze "My Fair Lady" i "West Side Story" [na zdjęciu].
Co na to Ministerstwo Kultury? - Nie dostaliśmy jeszcze interpelacji pana posła Dobrosza - twierdzi Jan Kasprzyk, rzecznik ministra.
Dodaje, że minister Kazimierz Ujazdowski już zgodził się na odstąpienie od procedury konkursu przy powołaniu nowego dyrektora. - Dostaliśmy pozytywne opinie związków zawodowych i twórczych - powiedział nam.